Loading
Company

Press information

ATEST 7/2005
Ludzie i wydarzenia
Praca ludzka

Sanatorium wśród toksyn

Jeden z gości Zakładów Chemicznych "Organika-Sarzyna" Spółka Akcyjna, który rozejrzał się po otaczającym zakłady lesie i instalacjach chemicznych, powiedział: tu jest jak w sanatorium, można zapomnieć o bliskości paskudnej chemii. Zagrożeń chemicznych, oczywiście, w tej firmie nie brakuje, jednak zinte growane działania z zakresu jakości produkcji, ochrony środowiska i bezpieczeństwa pracy przyniosły dobry efekt: minimalne oddziaływanie na środowisko, maksymalne bezpieczeństwo pracowników, ścisła współpraca z lokalną społecznością.

Zakłady Chemiczne "Organika-Sarzyna" SA (ZCH) w Nowej Sarzynie kontynuują tradycje firmy założonej" w 1937 r. przez Ministerstwo Spraw Wojskowych w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Chociaż zakład był prawie gotowy, do wybuchu wojny nie udało się go uruchomić. Miał wytwarzać materiały wybuchowe dla wojska i taką właśnie produkcję uruchomiono w nim kilka lat po wojnie. Po produkcji specjalnej w zakładzie został teraz tylko szmat lasu, który stanowił strefę ochronna, i imponujące jedenastokilometrowe ogrodzenie, przypominające graniczne zasieki. Przydaje się ono i dzisiaj, gdyż między dwoma liniami ogrodzenia utrzymuje się pas zaoranej ziemi, który spełnia funkcje przeciwpożarowe, to jeszcze jedna historyczna informacja, ważna ze względów bezpieczeństwa: podczas wojny w zakładzie znajdowały się niemieckie magazyny amunicji, po których zostało w ziemi sporo zardzewiałych pocisków. O tym zagrożeniu mówi się podczas szkoleń zarówno pracowników własnych, jak i firm zewnętrznych. Szczególnie ważne jest to w przypadku prowadzenia robót budowlanych i wykonywania różnych wykopów.

Na chwasty i do guzików

Z biegiem lat zakład zaczął rozwijać także produkcję różnych chemikaliów, organicznych i nieorganicznych, w tym barwników, środków ochrony roślin, składników leków. Dzisiaj nie pamięta się już o materiałach wybuchowych dla wojska i górnictwa.
Gros produkcji stanowią: środki ochrony roślin, żywice epoksydowe, utwardzacze do żywic, żywice fenolowe, żywice poliestrowe. Te ostatnie stosowane m.in. do produkcji sprzętu pływającego, przyczep kempingowych, parapetów, krasnali ogrodowych, kitów i szpachli samochodowych, elementów wagonów kolejowych, a nawet guzików. Żywice epoksydowe wykorzystywane są m.in. w lakierach, laminatach (w tym jako wykładziny zbiorników z wodą pitną), izolacjach, klejach, posadzkach, spoiwach dylatacyjnych i szpachlówkach. Środki ochrony roślin produkowane w ZCH, to m.in, znane Chwastoxy — herbicydy służące do zwalczania chwastów.
Zakład wytwarza pełną gamę środków ochrony zbóż, buraków, rzepaku i ziemniaków (od zaprawiania nasion, przez zwalczanie chwastów, po ochranę przed grzybami i szkodnikami).

Jedną ze zmian wprowadzonych w ostatnich latach w ZCH było powstanie wielu spółek związanych z przedsiębiorstwem.
Utworzono je w ramach wspólnych inwestycji z innymi firmami, samorządem lokalnym, instytutami naukowo-badawczymi (Instytutem Chemii Przemysłowej i Instytutem Przemysłu Organicznego), a także w celu wyodrębnienia zadań i funkcji niezwiązanych bezpośrednio z produkcją chemiczną. Dlatego na przykład dawne zakładowe wydziały remontowe, budowlane, elektryczne, transportowe to teraz odrębne firmy. Nadal wszystkie te firmy mieszczą się na terenie ZCH, który ma ponad 518 hektarów, z tym że zabudowa i infrastruktura przemysłowa zajmują 85,5 ha, więc ponad czterysta hektarów zajmuje las i tereny zielone. W ZCH pracuje 731 osób, w spółkach związanych z zakładami — jeszcze raz tyle. Zakłady są państwową spółką akcyjną i przygotowują się do prywatyzacji.

Bezpieczeństwo w jednym ręku

Dział Bezpieczeństwa Technicznego i Ochrony Środowiska, oprócz funkcji wynikających z samej nazwy, zajmuje się też prewencją pożarową i ratownictwem chemicznym oraz zadaniami z zakresu obrony cywilnej. Ważnym zadaniem działu jest śledzenie zmian w przepisach, informowanie innych jednostek w zakładzie o tych zmianach i nadzór nad ich wdrażaniem. Nadzoruje też przeprowadzanie oceny ryzyka w innych działach.
Ocena i ograniczanie ryzyka to serce całego systemu bezpieczeństwa, reszta to narzędzia pomocnicze. W związku z dużą liczbą firm działających na naszym terenie na stałe lub doraźnie, interesujemy się też ich podejściem do bezpieczeństwa i oceny ryzyka. W umowach szczegółowo określamy ich obowiązki dotyczące procedur bezpieczeństwa, szkoleń i tak dalej — mówi Czesław Kozyra, kierownik Działu Bezpieczeństwa Technicznego i Ochrony Środowiska. Struktura działu pozwala na skupienie w nim wszystkich aspektów bezpiecznego funkcjonowania firmy, zarówno jeśli chodzi o oddziaływanie na środowisko naturalne, bezpieczeństwo pracy, jak i przeciwdziałanie poważnym awariom przemysłowym.
Zakład nie ma już swojej straży pożarnej — na początku lat dziewięćdziesiątych znalazła się w strukturach Państwowej Straży Pożarnej. Firma oczywiście współpracuje z tą znajdującą się w sąsiedztwie jednostką PSP. Wyposaża ją w specjalistyczny sprzęt przeciwpożarowy i ratownictwa chemicznego. Jednostka z Nowej Sarzyny wraz z jedną ze straży rzeszowskich tworzy pluton ratownictwa chemicznego działający na Podkarpaciu. Mimo współpracy ze strażą państwową, zakład ma podstawowy sprzęt i utrzymuje w gotowości, złożony z pracowników, zastęp ratownictwa chemicznego. W firmie funkcjonuje system zarządzania, w którym zintegrowano systemy zarządzania jakością (PN-EN ISO 9001:2001), Środowiskiem (PN-EN ISO 14001:1998), bezpieczeństwem (PN-N-1800M999) oraz Kryteria Wewnętrznego Systemu Kontroli.
Jednym z najkorzystniejszych rozwiązań systemowych jest wpisywanie w każdy roczny plan gospodarczy programu poprawy warunków pracy oraz działań proekologicznych. Po prostu co roku zakład wydaje pieniądze na bhp. Opłaca się. Świadczy o tym ciągły spadek liczby wypadków: od ponad trzydziestu na początku lat dziewięćdziesiątych do kilku lekkich rocznie w ostatnich latach (np. 2 w 2002 r., 2 w 2003 r., 5 w 2004 r), i nie są to wypadki związane z produkcją — dominują skręcenia i skaleczenia wskutek poślizgnięć i potknięć. Dzięki inwestycjom udało się zmodernizować lub zastąpić wszystkie technologie stosowane w przeszłości w zakładzie, co doprowadziło do wyeliminowania najpoważniejszych za grożeń (m.in. nie stosuje się już chloru i czterechloroetanu). Tak funkcjonujące systemy to nie twory papierowe — wymuszają ciągłą poprawę. Wnioski inwestycyjne czy racjonalizatorskie z zakresu bhp są zgłaszane nie tylko przez dział. Robią to również kierownicy, którzy najlepiej znają swoje instalacje. W ogóle każdy wniosek inwestycyjny, zarówno jeśli chodzi o uruchomienie nowej produkcji, jak i modernizację jakiegoś procesu, jest oceniany pod względem bhp i ochrony środowiska.
Dział Bezpieczeństwa Technicznego i Ochrony Środowiska ocenia i akceptuje każdy taki wniosek, dążąc do tego, żeby jego wdrożenie prowadziło także do poprawy warunków pracy. Pracownicy działu uczestniczą w odbiorach nowo uruchamianych instalacji i instalacji po remontach. Wszystkie działania systemowe są prowadzone tak, aby włączyć w nie nie tylko zarząd z kierownictwo, ale i każdego pracownika.
Ze względu na specyficzny charakter produkcji sprawy bezpieczeń stwa i zdrowia pracowników traktujemy jako pierwszoplanowe — zapewnia Leon Stelmach, prezes firmy.

Duże ryzyko

Od kilku lat nie ma już przekroczeń NDS i NDN na stanowiskach pracy. Jest to bardzo ważne, ponieważ większość surowców i wyrobów jest zakwalifikowanych do niebezpiecznych substancji i preparatów chemicznych, a około sześćdziesięciu osób pracuje w narażeniu na czynniki rakotwórcze. Dla każdej ze stosowanych substancji zakład ma kartę charakterystyki. Pracownicy zatrudnieni na stanowiskach związanych z narażeniem na substancje toksyczne, rakotwórcze i inne czynniki szkodliwe pracują w systemie rotacyjnym. Część załogi ma poszerzony zestaw badań profilaktycznych. Szczególnie dotyczy to właśnie osób pracujących w narażeniu na czynniki kancerogenne.
Szereg procedur i dokumentów opracowano w zakładzie ze względu na zagrożenia, które stwarza — został zaliczony do zakładów dużego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej (zgodnie z dyrektywą 5eveso II). W związku z tym zakład ma np. plan awaryjno-ratowniczy (uzgodniony z PSP), wewnętrzny i zewnętrzny plan zapobiegania awariom, instrukcję dotyczącą postępowania z toksycznymi środkami przemysłowymi, pisemne instrukcje dla kierowców przewożących towary niebezpieczne. Plan awaryjno-ratowniczy jest częścią powiatowego planu ratowniczego komendy powiatowej PSP w Leżajsku — zawarto w nim zasady organizowania działań ratowniczych, powiadamiania i alarmowania, prawa i obowiązki osób uczestniczących w tych działaniach, skład i obowiązki służb ratowniczych. We współpracy ze strażą pożarną oraz zakładową i gminną formacją Obrony Cywilnej regularnie odbywają się ćwiczenia symulujące reagowanie w sytuacjach kryzysowych i ewakuację poszczególnych części zakładów. — Miasto też od czasu do czasu organizuje próbne alarmy chemiczne i szkolenia ludności. Władze samorządowe i zakłady mają wspólne plany awaryjne. Stale utrzymywanych jest 12 schronów, dotychczas, na szczęście, nikt nie musiał z nich korzystać — mówi Jan Kida, burmistrz Nowej Sarzyny. ZCH dużą uwagę przywiązują do magazynowania substancji niebezpiecznych.
Wszystkie zbiorniki z cieczami stoją w specjalnych betonowych misach, zapobiegających skażeniu środowiska w przypadku niekontrolowanego wycieku. Odpowiednio zabezpieczone są również stanowiska rozładowcze. Część obiektów posiada instalacje sygnalizacji przekroczenia stężeń wybuchowych — w ten sposób chronione są np, instalacja produkcji środków ochrony roślin na bazie rozpuszczalników organicznych, instalacja magazynowania amoniaku, chłodnia amoniakalna. — Jedno z największych zagrożeń w naszym zakładzie wiązało się z transportem i stosowaniem chloru. Po zmianie technologii wykorzystujemy podchloryn sodu i problem znikł — mówi Cz. Kozyra.
Wiele instalacji ma stałe urządzenia gaśnicze; wszędzie, gdzie jest to konieczne zainstalowano różne blokady techniczne, zawory oddechowe i bezpieczniki ogniowe, sygnalizację pożarową.
Mimo wielu zagrożeń, w tym wybuchem i emisją substancji toksycznych, ryzyko na wszystkich stanowiskach pracy i instalacjach jest akceptowalne. — Udało się to osiągnąć dzięki wielu działaniom organi zacyjnym, inwestycyjnym i technicznym — mówi Janusz Serafin, zastępca kierownika Działu Bezpieczeństwa Technicznego i Ochrony Środowiska do spraw Bezpieczeństwa i Higieny Pracy. Zostało to docenione przez Państwową Inspekcję Pracy i nagrodzone w konkursie "Pracodawca — organizator pracy bezpiecznej" (w 2000 r, zakłady w grupie przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 50 pracowników zdobyły l miejsce w województwie podkarpackim i wyróżnienie w skali ogólnopolskiej; w 2003 r. — II miejsce w Polsce i l w województwie podkarpackim).

SPOT

ZCH działają w  dobrowolnym “Systemie pomocy w transporcie materiałów niebezpiecznych”, w skrócie nazywanym SPOT. W systemie zrzeszonych jest jedenaście największych polskich zakładów chemicznych, które świadczą pomoc przy awariach w instalacjach i magazynach oraz przy wypadkach drogowych podczas przewożenia wyrobów chemicznych (lista firm i kontaktów alarmowych znajduje się na stronie www.rc.com.pl). Pomoc w ramach SPOT obejmuje trzy stopnie: 1. doradztwo przez telefon, 2. doradztwo na miejscu wypadku czy awarii, 3. świadczenie pomocy technicznej. Pomoc w ramach pierwszego stopnia jest bezpłatna. Firma, która udzieli pomocy drugiego bądź trzeciego stopnia, wystawi fakturę urzędowi, który tej pomocy zażądał.
Zakłady zrzeszone w systemie udzielą pomocy, np. podczas wypadku drogowego, bez względu na to, czy są producentem przewożonej substancji, czy jest to wyrób innej firmy, nawet przywieziony z zagranicy lub przewożony tranzytem. Służby państwowe (straż pożarna, policja) od najbliżej położonej firmy ze SPOT mogą domagać się pomocy przy usuwaniu skutków wypadków i awarii chemicznych. Do ich dyspozycji są zakładowe służby ratownicze i specjaliści z zakresu chemii, toksykologii, technologii produkcji, ekologii i bezpieczeństwa — wyjaśnia J. Serafin. ZCH udzielają pomocy w zakresie dwóch pierwszych stopni; żeby działać w ramach trzeciego, trzeba mieć zakładowe służby ratownicze. Uczestnicy SPOT podpisali umowę z Komendą Główną PSP, dzięki czemu strażacy wiedzą pod jakim numerem telefonu i w którym zakładzie jest przez całą dobę dostępna pomoc.
Zakłady zobowiązały się też do archiwizowania kart charakterystyk substancji chemicznych w wersji elektronicznej, żeby w każdej chwili można było wysłać je e- mailem. Dobra i szybka informacja jest potrzebna nie tylko po to, żeby uniknąć niebezpieczeństwa, ale i niejednokrotnie niepotrzebnych kosztów. Czasem podejmuje się zbyt poważne działania w stosunku do substancji, która się rozsypała lub rozlała na drodze. Trudno się dziwić ratownikom, że wykorzystują wszelkie dostępne środki (mówią o sobie, że dobry ratownik to żywy ratownik), ale kierujący akcją powinni szukać informacji w przypadku, gdy mają do czynienia z nieznaną im substancją. Pomocna może być też informacja, którą każdy kierowca samochodu przewożącego chemikalia powinien mieć ze sobą. W takiej instrukcji jest podany producent substancji, informacja, jak ma się zachować kierowca po wypadku, kontakt z różnymi służbami ratowniczymi. W każdym razie, wypadków drogowych, w których biorą udział samo chody przewożące chemikalia, nie wolno lekceważyć — większość takiego transportu odbywa się po drogach kiepskiej jakości, prowadzących głównie przez centra miejscowości.

Bezpieczeństwo na wiele sposobów

Choćby SPOT pokazuje, że ZCH są zainteresowane bezpieczeństwem nie tylko swoich pracowników, ale wszystkich ludzi, którym produkcja i transport substancji chemicznych mogą zagrozić. W związku z tyrn, np. każdy gość czy pracownik firmy zewnętrznej oprócz przepustki dostaje ulotkę z informacją o zagrożeniach, sposobach ich unikania, zachowania się w sytuacji kryzysowej. Oczywiście, pracownicy firm zewnętrznych na szkoleniach są in formowani o ryzyku występującym w ZCH, zabezpieczeniach, sytuacjach alarmowych, sposobach ewakuacji itd.
O podejściu do bezpieczeństwa z wyobraźnią wspomaganą precyzyjnymi procedurami świadczą też dwie cysterny kolejowe z wodą stojące na bocznicy przy zakładowym lesie. — Na pomysł z cysternami wpadliśmy poszukując odpowiedniego zabezpieczenia pożarowego dla naszego lasu. Prowadzimy normalną gospodarkę leśną, mamy plan urządzenia lasu zatwierdzony przez ministra środowiska. Pielęgnujemy las. Sprzedajemy drewno budowlane i opałowe. Zysk z tego wystarcza na zapłacenie firmie, która prowadzi u nas gospodarkę leśną i utrzymuje tereny zieleni urządzonej — mówi Cz. Kozyra. Do katalogu różnych zagrożeń notowanych na terenie ZCH doliczyć więc trzeba te związane z pracami leśnymi.
I nie mówią tu, że to nie ich sprawa, bo zlecają to innej firmie. Bezpieczeństwo na ich terenie, nie zamykającym się przecież tylko w obrębie ogrodzenia, to jak najbardziej ich sprawa.

O współpracy ZCH z lokalną społecznością więcej napiszemy w jednym z najbliższych numerów ATESTU.