Jeden z gości Zakładów Chemicznych "Organika-Sarzyna" Spółka Akcyjna, który rozejrzał się po otaczającym zakłady lesie i instalacjach chemicznych, powiedział: tu jest jak w sanatorium, można zapomnieć o bliskości paskudnej chemii. Zagrożeń chemicznych, oczywiście, w tej firmie nie brakuje, jednak zinte growane działania z zakresu jakości produkcji, ochrony środowiska i bezpieczeństwa pracy przyniosły dobry efekt: minimalne oddziaływanie na środowisko, maksymalne bezpieczeństwo pracowników, ścisła współpraca z lokalną społecznością.
Zakłady Chemiczne "Organika-Sarzyna" SA (ZCH) w Nowej Sarzynie kontynuują tradycje firmy założonej" w 1937 r. przez Ministerstwo Spraw Wojskowych w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Chociaż zakład był prawie gotowy, do wybuchu wojny nie udało się go uruchomić. Miał wytwarzać materiały wybuchowe dla wojska i taką właśnie produkcję uruchomiono w nim kilka lat po wojnie. Po produkcji specjalnej w zakładzie został teraz tylko szmat lasu, który stanowił strefę ochronna, i imponujące jedenastokilometrowe ogrodzenie, przypominające graniczne zasieki. Przydaje się ono i dzisiaj, gdyż między dwoma liniami ogrodzenia utrzymuje się pas zaoranej ziemi, który spełnia funkcje przeciwpożarowe, to jeszcze jedna historyczna informacja, ważna ze względów bezpieczeństwa: podczas wojny w zakładzie znajdowały się niemieckie magazyny amunicji, po których zostało w ziemi sporo zardzewiałych pocisków. O tym zagrożeniu mówi się podczas szkoleń zarówno pracowników własnych, jak i firm zewnętrznych. Szczególnie ważne jest to w przypadku prowadzenia robót budowlanych i wykonywania różnych wykopów.
Na chwasty i do guzików
Z biegiem lat zakład zaczął rozwijać także
produkcję różnych chemikaliów, organicznych i nieorganicznych, w tym barwników,
środków ochrony roślin, składników leków. Dzisiaj nie pamięta się już o materiałach wybuchowych dla wojska i górnictwa.
Gros produkcji stanowią: środki ochrony
roślin, żywice epoksydowe, utwardzacze
do żywic, żywice fenolowe, żywice poliestrowe. Te ostatnie stosowane są m.in. do
produkcji sprzętu pływającego, przyczep
kempingowych, parapetów, krasnali ogrodowych, kitów i szpachli samochodowych,
elementów wagonów kolejowych, a nawet
guzików. Żywice epoksydowe wykorzystywane są m.in. w lakierach, laminatach (w
tym jako wykładziny zbiorników z wodą
pitną), izolacjach, klejach, posadzkach,
spoiwach dylatacyjnych i szpachlówkach.
Środki ochrony roślin produkowane
w ZCH, to m.in, znane Chwastoxy — herbicydy służące do zwalczania chwastów.
Zakład wytwarza pełną gamę środków
ochrony zbóż, buraków, rzepaku i ziemniaków (od zaprawiania nasion, przez zwalczanie chwastów, po ochranę przed grzybami i szkodnikami).
Jedną ze zmian wprowadzonych w ostatnich latach w ZCH było powstanie wielu
spółek związanych z przedsiębiorstwem.
Utworzono je w ramach wspólnych inwestycji z innymi firmami, samorządem lokalnym, instytutami naukowo-badawczymi (Instytutem Chemii Przemysłowej i Instytutem Przemysłu Organicznego), a także w celu wyodrębnienia zadań i funkcji
niezwiązanych bezpośrednio z produkcją
chemiczną. Dlatego na przykład dawne
zakładowe wydziały remontowe, budowlane, elektryczne, transportowe to teraz
odrębne firmy. Nadal wszystkie te firmy
mieszczą się na terenie ZCH, który ma
ponad 518 hektarów, z tym że zabudowa
i infrastruktura przemysłowa zajmują 85,5
ha, więc ponad czterysta hektarów zajmuje las i tereny zielone. W ZCH pracuje 731
osób, w spółkach związanych z zakładami
— jeszcze raz tyle. Zakłady są państwową
spółką akcyjną i przygotowują się do prywatyzacji.
Bezpieczeństwo w jednym ręku
Dział Bezpieczeństwa Technicznego
i Ochrony Środowiska, oprócz funkcji
wynikających z samej nazwy, zajmuje się
też prewencją pożarową i ratownictwem
chemicznym oraz zadaniami z zakresu
obrony cywilnej. Ważnym zadaniem działu jest śledzenie zmian w przepisach,
informowanie innych jednostek w zakładzie o tych zmianach i nadzór nad ich wdrażaniem. Nadzoruje też przeprowadzanie oceny ryzyka w innych działach.
— Ocena i ograniczanie ryzyka to serce
całego systemu bezpieczeństwa, reszta to
narzędzia pomocnicze. W związku z dużą
liczbą firm działających na naszym terenie na stałe lub doraźnie, interesujemy
się też ich podejściem do bezpieczeństwa
i oceny ryzyka. W umowach szczegółowo
określamy ich obowiązki dotyczące procedur bezpieczeństwa, szkoleń i tak dalej — mówi Czesław Kozyra, kierownik Działu
Bezpieczeństwa Technicznego i Ochrony
Środowiska. Struktura działu pozwala na
skupienie w nim wszystkich aspektów
bezpiecznego funkcjonowania firmy, zarówno jeśli chodzi o oddziaływanie na
środowisko naturalne, bezpieczeństwo
pracy, jak i przeciwdziałanie poważnym
awariom przemysłowym.
Zakład nie ma już swojej straży pożarnej
— na początku lat dziewięćdziesiątych znalazła się w strukturach Państwowej Straży
Pożarnej. Firma oczywiście współpracuje
z tą znajdującą się w sąsiedztwie jednostką
PSP. Wyposaża ją w specjalistyczny sprzęt
przeciwpożarowy i ratownictwa chemicznego. Jednostka z Nowej Sarzyny wraz z jedną
ze straży rzeszowskich tworzy pluton ratownictwa chemicznego działający na Podkarpaciu. Mimo współpracy ze strażą państwową, zakład ma podstawowy sprzęt
i utrzymuje w gotowości, złożony z pracowników, zastęp ratownictwa chemicznego.
W firmie funkcjonuje system zarządzania, w którym zintegrowano systemy zarządzania jakością (PN-EN ISO 9001:2001),
Środowiskiem (PN-EN ISO 14001:1998),
bezpieczeństwem (PN-N-1800M999) oraz
Kryteria Wewnętrznego Systemu Kontroli.
Jednym z najkorzystniejszych rozwiązań
systemowych jest wpisywanie w każdy
roczny plan gospodarczy programu poprawy warunków pracy oraz działań proekologicznych. Po prostu co roku zakład wydaje pieniądze na bhp. Opłaca się. Świadczy o tym ciągły spadek liczby wypadków:
od ponad trzydziestu na początku lat
dziewięćdziesiątych do kilku lekkich rocznie w ostatnich latach (np. 2 w 2002 r.,
2 w 2003 r., 5 w 2004 r), i nie są to wypadki związane z produkcją — dominują
skręcenia i skaleczenia wskutek poślizgnięć i potknięć. Dzięki inwestycjom
udało się zmodernizować lub zastąpić
wszystkie technologie stosowane w przeszłości w zakładzie, co doprowadziło do
wyeliminowania najpoważniejszych za
grożeń (m.in. nie stosuje się już chloru
i czterechloroetanu). Tak funkcjonujące
systemy to nie twory papierowe — wymuszają ciągłą poprawę. Wnioski inwestycyjne czy racjonalizatorskie z zakresu bhp są
zgłaszane nie tylko przez dział. Robią to
również kierownicy, którzy najlepiej znają
swoje instalacje. W ogóle każdy wniosek
inwestycyjny, zarówno jeśli chodzi o uruchomienie nowej produkcji, jak i modernizację jakiegoś procesu, jest oceniany pod
względem bhp i ochrony środowiska.
Dział Bezpieczeństwa Technicznego i Ochrony Środowiska ocenia i akceptuje
każdy taki wniosek, dążąc do tego, żeby
jego wdrożenie prowadziło także do poprawy warunków pracy. Pracownicy działu
uczestniczą w odbiorach nowo uruchamianych instalacji i instalacji po remontach. Wszystkie działania systemowe są
prowadzone tak, aby włączyć w nie nie
tylko zarząd z kierownictwo, ale i każdego
pracownika.
— Ze względu na specyficzny
charakter produkcji sprawy bezpieczeń
stwa i zdrowia pracowników traktujemy
jako pierwszoplanowe — zapewnia Leon
Stelmach, prezes firmy.
Duże ryzyko
Od kilku lat nie ma już przekroczeń NDS
i NDN na stanowiskach pracy. Jest to
bardzo ważne, ponieważ większość surowców i wyrobów jest zakwalifikowanych do niebezpiecznych substancji i preparatów chemicznych, a około sześćdziesięciu osób pracuje w narażeniu na
czynniki rakotwórcze. Dla każdej ze stosowanych substancji zakład ma kartę
charakterystyki. Pracownicy zatrudnieni
na stanowiskach związanych z narażeniem na substancje toksyczne, rakotwórcze i inne czynniki szkodliwe pracują
w systemie rotacyjnym. Część załogi ma
poszerzony zestaw badań profilaktycznych. Szczególnie dotyczy to właśnie
osób pracujących w narażeniu na czynniki kancerogenne.
Szereg procedur i dokumentów opracowano w zakładzie ze względu na zagrożenia, które stwarza — został zaliczony do
zakładów dużego ryzyka wystąpienia
poważnej awarii przemysłowej (zgodnie
z dyrektywą 5eveso II). W związku z tym
zakład ma np. plan awaryjno-ratowniczy
(uzgodniony z PSP), wewnętrzny i zewnętrzny plan zapobiegania awariom,
instrukcję dotyczącą postępowania z toksycznymi środkami przemysłowymi, pisemne instrukcje dla kierowców przewożących towary niebezpieczne. Plan awaryjno-ratowniczy jest częścią powiatowego planu ratowniczego komendy powiatowej PSP w Leżajsku — zawarto w nim
zasady organizowania działań ratowniczych, powiadamiania i alarmowania,
prawa i obowiązki osób uczestniczących
w tych działaniach, skład i obowiązki
służb ratowniczych. We współpracy ze
strażą pożarną oraz zakładową i gminną
formacją Obrony Cywilnej regularnie
odbywają się ćwiczenia symulujące reagowanie w sytuacjach kryzysowych
i ewakuację poszczególnych części zakładów. — Miasto też od czasu do czasu organizuje próbne alarmy chemiczne i szkolenia ludności. Władze samorządowe
i zakłady mają wspólne plany awaryjne.
Stale utrzymywanych jest 12 schronów,
dotychczas, na szczęście, nikt nie musiał
z nich korzystać — mówi Jan Kida, burmistrz Nowej Sarzyny.
ZCH dużą uwagę przywiązują do magazynowania substancji niebezpiecznych.
Wszystkie zbiorniki z cieczami stoją
w specjalnych betonowych misach, zapobiegających skażeniu środowiska w przypadku niekontrolowanego wycieku. Odpowiednio zabezpieczone są również
stanowiska rozładowcze. Część obiektów
posiada instalacje sygnalizacji przekroczenia stężeń wybuchowych — w ten sposób chronione są np, instalacja produkcji
środków ochrony roślin na bazie rozpuszczalników organicznych, instalacja magazynowania amoniaku, chłodnia amoniakalna. — Jedno z największych zagrożeń
w naszym zakładzie wiązało się z transportem i stosowaniem chloru. Po zmianie
technologii wykorzystujemy podchloryn
sodu i problem znikł — mówi Cz. Kozyra.
Wiele instalacji ma stałe urządzenia gaśnicze; wszędzie, gdzie jest to konieczne zainstalowano różne blokady techniczne,
zawory oddechowe i bezpieczniki ogniowe, sygnalizację pożarową.
Mimo wielu zagrożeń, w tym wybuchem
i emisją substancji toksycznych, ryzyko na
wszystkich stanowiskach pracy i instalacjach jest akceptowalne. — Udało się to
osiągnąć dzięki wielu działaniom organi
zacyjnym, inwestycyjnym i technicznym — mówi Janusz Serafin, zastępca kierownika Działu Bezpieczeństwa Technicznego
i Ochrony Środowiska do spraw Bezpieczeństwa i Higieny Pracy. Zostało to docenione przez Państwową Inspekcję Pracy
i nagrodzone w konkursie "Pracodawca
— organizator pracy bezpiecznej" (w 2000
r, zakłady w grupie przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 50 pracowników
zdobyły l miejsce w województwie podkarpackim i wyróżnienie w skali ogólnopolskiej; w 2003 r. — II miejsce w Polsce
i l w województwie podkarpackim).
SPOT
ZCH działają w dobrowolnym “Systemie
pomocy w transporcie materiałów niebezpiecznych”, w skrócie nazywanym SPOT.
W systemie zrzeszonych jest jedenaście
największych polskich zakładów chemicznych, które świadczą pomoc przy awariach
w instalacjach i magazynach oraz przy
wypadkach drogowych podczas przewożenia wyrobów chemicznych (lista firm i kontaktów alarmowych znajduje się na stronie www.rc.com.pl). Pomoc w ramach SPOT
obejmuje trzy stopnie: 1. doradztwo przez
telefon, 2. doradztwo na miejscu wypadku
czy awarii, 3. świadczenie pomocy technicznej. Pomoc w ramach pierwszego stopnia
jest bezpłatna. Firma, która udzieli pomocy
drugiego bądź trzeciego stopnia, wystawi
fakturę urzędowi, który tej pomocy zażądał.
— Zakłady zrzeszone w systemie udzielą
pomocy, np. podczas wypadku drogowego,
bez względu na to, czy są producentem
przewożonej substancji, czy jest to wyrób
innej firmy, nawet przywieziony z zagranicy
lub przewożony tranzytem. Służby państwowe (straż pożarna, policja) od najbliżej
położonej firmy ze SPOT mogą domagać się
pomocy przy usuwaniu skutków wypadków i awarii chemicznych. Do ich dyspozycji są zakładowe służby ratownicze i specjaliści z zakresu chemii, toksykologii, technologii produkcji, ekologii i bezpieczeństwa — wyjaśnia J. Serafin. ZCH udzielają pomocy
w zakresie dwóch pierwszych stopni; żeby
działać w ramach trzeciego, trzeba mieć
zakładowe służby ratownicze. Uczestnicy
SPOT podpisali umowę z Komendą Główną
PSP, dzięki czemu strażacy wiedzą pod jakim numerem telefonu i w którym zakładzie jest przez całą dobę dostępna pomoc.
Zakłady zobowiązały się też do archiwizowania kart charakterystyk substancji chemicznych w wersji elektronicznej, żeby
w każdej chwili można było wysłać je e-
mailem. Dobra i szybka informacja jest
potrzebna nie tylko po to, żeby uniknąć
niebezpieczeństwa, ale i niejednokrotnie
niepotrzebnych kosztów. Czasem podejmuje się zbyt poważne działania w stosunku
do substancji, która się rozsypała lub rozlała na drodze. Trudno się dziwić ratownikom,
że wykorzystują wszelkie dostępne środki
(mówią o sobie, że dobry ratownik to żywy
ratownik), ale kierujący akcją powinni szukać informacji w przypadku, gdy mają do
czynienia z nieznaną im substancją. Pomocna może być też informacja, którą
każdy kierowca samochodu przewożącego
chemikalia powinien mieć ze sobą. W takiej
instrukcji jest podany producent substancji,
informacja, jak ma się zachować kierowca
po wypadku, kontakt z różnymi służbami
ratowniczymi. W każdym razie, wypadków
drogowych, w których biorą udział samo
chody przewożące chemikalia, nie wolno
lekceważyć — większość takiego transportu
odbywa się po drogach kiepskiej jakości,
prowadzących głównie przez centra miejscowości.
Bezpieczeństwo na wiele sposobów
Choćby SPOT pokazuje, że ZCH są zainteresowane bezpieczeństwem nie tylko
swoich pracowników, ale wszystkich ludzi,
którym produkcja i transport substancji
chemicznych mogą zagrozić. W związku
z tyrn, np. każdy gość czy pracownik firmy zewnętrznej oprócz przepustki dostaje
ulotkę z informacją o zagrożeniach, sposobach ich unikania, zachowania się w sytuacji kryzysowej. Oczywiście, pracownicy
firm zewnętrznych na szkoleniach są in
formowani o ryzyku występującym w ZCH,
zabezpieczeniach, sytuacjach alarmowych, sposobach ewakuacji itd.
O podejściu do bezpieczeństwa z wyobraźnią wspomaganą precyzyjnymi procedurami świadczą też dwie cysterny
kolejowe z wodą stojące na bocznicy przy
zakładowym lesie. — Na pomysł z cysternami wpadliśmy poszukując odpowiedniego zabezpieczenia pożarowego dla
naszego lasu. Prowadzimy normalną gospodarkę leśną, mamy plan urządzenia
lasu zatwierdzony przez ministra środowiska. Pielęgnujemy las. Sprzedajemy
drewno budowlane i opałowe. Zysk z tego wystarcza na zapłacenie firmie, która
prowadzi u nas gospodarkę leśną i utrzymuje tereny zieleni urządzonej — mówi
Cz. Kozyra. Do katalogu różnych zagrożeń
notowanych na terenie ZCH doliczyć więc
trzeba te związane z pracami leśnymi.
I nie mówią tu, że to nie ich sprawa, bo
zlecają to innej firmie. Bezpieczeństwo na
ich terenie, nie zamykającym się przecież
tylko w obrębie ogrodzenia, to jak najbardziej ich sprawa.
O współpracy ZCH z lokalną społecznością więcej napiszemy w jednym z najbliższych numerów ATESTU.